No to w ostępy

Postępy w jeździe rowerem prawie żadne . Poruszamy się bardzo wolno. Ale dzięki temu udało nam się zanocować na kempingu bez wody , ale za to drewno do ogniska było gratis. Po mozolnej jeździe dostaliśmy się do Tolhin . Plan był taki : kupić zapasy , benzynę , wysłać e-maile i znaleźć nocleg pod miejscowością. Szczęście uśmiechnęło się do nas po raz kolejny i w piekarni zaproponowano nam darmowy nocleg.Kolejny ranek nareszcie wita nas słońcem jest dość ciepło, a wieje tradycyjnie jak diabli. Choć jesteśmy tu prawie tydzień nie miałem szczęścia zobaczyć krzyża południa , może dzisiejsza noc to zmieni. Jak widać następny nocleg w luksusowych warunkach piękne drzewo nad namiotem i eko gril, na którym pieczemy coś alla schabowe .ObrazekObrazek

Ciekawostką jest to, że to region o bardzo małym zaludnieniu, a cały teren jest ogrodzony .Wzdłuż każdej drogi dostępny jest tylko kawałek otwartej przestrzeni, a parę metrów dalej ciągnie się ogrodzenie z drutu. Trzeba się naszukać miejsca na namiot.

  Obrazek

 Po drodze po raz pierwszy mijamy znak uwaga Lamy i dosłownie kilometr może dwa spotykamy pierwszą

Obrazek

.Są to bardzo wdzięczne zwierzęta poruszają się jak konie na paradzie, trzymają głowę wyprostowaną wysoko i podnosząc wysoko nogi. Nigdy wcześniej nie słyszałem głosu lamy . To jest połączenie rżenia konia i skrzeczenia. W trakcie przejazdu jedna z Lam biegła w zdłuż drogi towarzysząc nam i co jakiś czas zatrzymywała się, aby zarżeć w naszym kierunku. Planowaliśmy, żeby pojechać rowerami prawą stroną do końca na Południe i tam zobaczyć jak spotykają się oceany. Tylko ten plan staje się coraz mniej realny . Droga, która prowadzi na drugie wybrzeże na mapie miała być asfaltowa i prowadzić doliną. W rzeczywistości jest kamienista i prowadzi poprzez wzgórza do dolin i na górę . Niektóre podjazdy są tak strome, że musimy pchać rowery. W takim tempie jak teraz prędzej zabraknie nam żywności niż dojedziemy do końca wyspy. No i wyszło jak wyszło miał być koniec końca świata, a wyszedł najszybszy przejazd pomiędzy oceanami przez Amerykę Południową

ObrazekObrazek

Plusem przejazdu była przyroda i pejzaż. Przypominał trasę parku safari. Mieliśmy okazję zobaczyć z bliska masę różnorodnych dzikich zwierząt . Teraz pora zmienić kierunek i ruszamy na północ.

ObrazekObrazek

.Chodzi o to zwierzątko w tle zorro gris o chilla (Lycalopex griseus),

Obrazek

A takie uroki ma wiosna.

Reklamy

Comments on: "No to w ostępy" (1)

  1. Cieszę się, że u was wszystko w porządku. Trzymam kciuki, czekam na kolejne relacje!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: