Mendoza cz.II

Po  powrocie z gór mieliśmy sobie wypocząć w hostelu w Mendozie . Ale trzy dni w hostelu  nie dały nam za bardzo wypocząć . Hostel to świetna sprawa – można się rewelacyjnie bawić do 6 rano , poznać ciekawych ludzi ,ale wypocząć- nie ma takiej możliwości . Nie było sensu dalej siedzieć w hostelu, więc ruszamy . Jesteśmy po dość długiej przerwie w jeździe rowerem . Początek jazdy jest dość trudny , więc szybka decyzja szukamy kempingu. To są zazwyczaj miejsca dość spokojne. Lądujemy niedaleko Mendozy na kempingu o mocno wygórowanych cenach, ach trudno jakoś to zniosę i zostajemy na trzy noce . Wybieramy pierwsze zaproponowane miejsce – wiata kryta strzechą. Pierwszego dnia nie zorientowaliśmy się, że jest to nocleg pod Kotem , z dwojga złego lepiej pod kotem niż pod psem. Kiedy następnego ranka jedząc śniadanie zobaczyliśmy jak cała rodzinka ( matka i cztery małe kocięta) schodzą z naszego daszku po drzewie zrozumieliśmy, że mamy sąsiadów. Młode jeszcze zupełnie  nieporadne, z ciągłym miałczeniem powoli schodziły na dół, a tak dokładnie to spadały. I tak już codziennie przy każdym naszym posiłku mieliśmy młode towarzystwo.

P1100536P1100546

Na dachu widać rodzinkę

P1100550P3120336

Prosta i tania doniczka balkonowa  z butelki PET

P3150342

P3120337

A jak pies z kotem tu ma inne znaczenie

P3180343

A w całym okręgu odbywają się zbiory winogron – ciężarówki mkną pełne surowca na WINO

P3180344

Pisane  dziwacznie, ale  Grażyna doczekała się swojej reklamy

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: