Archive for Kwiecień, 2014

Valle da La Luna

Już raz odwiedziliśmy miejsce o podobnej nazwie w Argentynie . To choć się podobnie nazywa jest zupełnie inne . Tutaj większość jest uformowana w pokładach soli , wypłukanej przez wodę . Wspaniałe korytarze wyglądające czasami jak lodowiec  kształtowany  promieniami słońca. Park wywiera niesamowite wrażenie . Ta biel na zdjęciach to  nie śnieg tylko sól.

A skoro jedno zdjęcie powie więcej niż sto  słów niech przemówi obraz

P1110511

_1110542_1110543_1110552_1110556_1110745P1110515

P1110517P1110519P1110523P1110526P1110537P1110567P1110574P1110583P1110584P1110586P1110590P1110611P1110615P1110618P1110622P1110629P1110632P1110633P1110649P1110636P1110653P1110659P1110666P1110680P1110691P1110701P1110713P1110714P1110717P1110719P1110740P1110764P1110780P1110783P1110790P4230070P4230077P4230079P4230085P4230089P4230107P4230109P4230114P4230124

Przystanek też ma swój klimat

P4230131

San Pedro Atacama

Tak więc dotarliśmy . Malutkie miasteczko na skraju najsuchszej pustyni na świecie. Mekka turystyczna , hostele , hotele , agencje turystyczne knajpy – widać, że całe miasto żyje z turystyki. Ale na początek zdjęcia przegapione wcześniej.P4180053

Na dwie kulki wafel podwójny.

P4190065

Kościółek  niby nic specjalnego

P1110508

P1110503P1110505

Ale sufit wykonany jest z kaktusa

 

P1110510P1110804

P1110806P1110808P1120112

Tak wyglądają  tutaj   Hotele

P1120114

A tak wygląda muzeum meteorów

P1120115P1120117P1120118

Dla miłośników dziury ozonowej wskaźnik promieniowania.

P4240151

Tutaj po raz pierwszy zobaczyłem przezroczystą puszkę

P1120122

Do San Pedro Atacama

Perspektywa jazdy z Salty do San Pedro jest nam lekko nie na rękę . Po pierwsze kończy nam  się wiza argentyńska , po drugie jazda o ponad 2000 w górę zniechęca zupełnie . Postanawiamy skorzystać z lokalnego teleportera . Zdarzyło  się nam już wcześniej korzystać z tej sposobności , ale teraz po raz pierwszy przekroczymy granicę państw. Już po 4 godzinach jazdy wiemy, że wybór tego środka transportu był jak najbardziej słuszny. Stromo wijące się serpentyny ciągnące się setkami kilometrów po pustkowiu. Odprawa graniczna okazała się niezwykle ciekawym przeżyciem .  Autobus zatrzymuje się na granicy ,   kierowcy wywalają cały bagaż na chodnik – w naszym wypadku 12 szt   . Całość bagażu trzeba zataszczyć do budynku do prześwietlenia i potem zanieś z powrotem do autobusu.

P1110493P1110495P1110498P1110499

A takie fajne sąsiedztwo mieliśmy w teleporterzeP1110500

Salta

W pełni turystyczne miasto a co za tym idzie ceny szybują w w górę. Nocleg znajdujemy z wielkim problemem i po wygórowanych cenach  .   Co robić święta .

Miasto ma swój urok .I są pierwsze kościoły godne uwagi.P1110474P1110476P1110477P1110478P1110480P1110482P1110484P1110486

Na obiad mieliśmy kurczaka z frytkami – porcje jak dla sporej rodzinki

P1110487P1110488P1110489P1110492

Jest i polski akcent – w wydaniu pogodnym

W drodze do Salty

Droga do Salty nie zapowiadała się jakoś specjalnie. Ot kolejny kawałek w górach.Ale zanim do tego dojdziemy troszkę o lokalnych zwyczajach. Już od dawna w każdym, no prawie każdym mieście są kempingi miejskie . Czasami zapełniają się błyskawicznie namiotami, a po okolicy czuć zapach asado. Parę wiosek wcześniej spaliśmy na kempingu gdzie pierwszego dnia, a w zasadzie nocy od 24 do 5 rano były urodziny, a następnego przegotowywano wesele pod otwartą wiatą. Na terenie obok wiaty rozpalono ognisko, a dookoła niego powbijano metalowe ruszta z połówkami prosiąt i owiec. Tutaj życie rodzinne i spotkania z przyjaciółmi odbywają się na kempingach . Większość ludzi mieszka w tak małych mieszkaniach, że zaproszenie 5 osób jest  niemożliwe, więc nie mają wyjścia i imprezują na świeżym powietrzu. Na takim samym kemping spaliśmy przed wjazdem na Rute 68 . Koło godziny 12 w południe , koło naszego namiotu podjechały 4 samochody,  trzy pokoleniowa   rodzinka i w godzinę ustawili miasteczko namiotowe  razem z duża wspólną salą z foli budowlanej.

P1110351

Wracajmy jednak do trasy , nic nie zapowiadało, że będzie to jedna z najładniejszych , jeśli nie najładniejsza droga, którą dotychczas jechaliśmy.

P1110356P1110360P1110375P1110378P1110391P1110393P1110402P1110405P1110413P1110420P1110434P1110436P1110440P1110444P1110449P1110453P1110460P1110462

W pewnym momencie  krajobraz zaczął przypominać Polskę

P1110470P1110472P1110473

No to dalej

Po głęboko historycznych przeżyciach pomykamy dalej.P1110312P1110315P1110319

Trafiamy w rejon winnic

P1110323

Grażyna znajduje nareszcie odpowiednie opakowania na wino

P1110325P1110327

A teraz troszkę wyobraźni . Pomyślcie uprawy winorośli na Giewoncie 1700m i rosną winogrona – podobno klimat się ociepla, więc wystarczy poczekać

P1110329

P1110331

Roje papug są rozsiane wzdłuż całej drogi

P1110335P1110336

Jak na jesień to drzewa pięknie kwitną

P1110341P1110344

Tutaj do kościoła każdy może przynieś swoją Matkę Boską

P1110347

Choć w takiej wersji to my nie znamy w  Polsce

Quilmes

No to dotarliśmy po dość długiej walce w jechaniu z 1100m na 2500m dotarliśmy do wspaniałego miasta .Prawie dotarliśmy , na wjeździe czekała na nas  Tabliczka.

P1110256

Wydawało  się że cały wysiłek na marne , bo do tego jeszcze zapory

P1110255

Ale mgły nie ma wiec idziemy na całość, pomijamy zaporę i dalejP1110309

przed nami mocno leciwe miasteczko. Co ciekawe ponad 1000 lat temu ludzie mieszkający tutaj stworzyli całkiem przyzwoite miasteczko na 5000 ludzi. I to bez pomocy szlachetnych Europejczyków

P1110257P1110261P1110270P1110274P1110281P1110283P1110284P1110285P1110287P1110293P1110307