Jak tylko wyjechaliśmy na drogę powiedziałam, że będzie ciężko. Widać było, że w tym regionie kierowcy kiepsko jeżdżą. Rzadko, który zostawia dość miejsca dla rowerzystów, nawet jeżeli z przeciwka nic nie jedzie.

I tak przez większość drogi jedziemy spokojnie. Przed miastem widzę jak naprzeciwko jedzie samochód osobowy. Za sobą słyszę ciężarówkę, która zamiast poczekać zaczęła mnie wyprzedzać. W osobówce kierowca mruga światłami. Uf, przejechał… ale następna zamiast odczekać jedzie za pierwszą. Dopiero teraz zauważył, że jedzie na czołowe. Odruch, gwałtowny skręt kierownicą w prawo. Sekundy, a ja leżałam na żwirowym poboczu . Już zawsze będę zakładała rękawiczki i kask, który być może mnie uratował. Pamiętam uderzenie głową i miękką wyściółkę kasku. Kierowca pojechał dalej. Kątem oka widzę jak Marek rzuca rower i biegnie mi a ratunek.

Kolano i nadgarstek w opłakanym stanie.Ręka rozerwana do mięśnia, krew cieknie strumieniami . Czuje ból w nodze i mam wrażenie że Tir po mnie przejechał.

Dzięki szybkiej interwencji Marka, który błyskawicznie oczyścił rany obyło się bez zszywania. Może daruję szczegółowy opis, ale wierzcie mi, Marek sam w domu przyszył sobie fragment palca, więc zna się na robocie. Zawsze mu zazdrościłam szybkości gojenia, ale on twierdzi, że przy jego licznych wypadkach organizm dostosował się do jego potrzeb.

Niestety owe zdarzenie przyczyniło się do przymusowej trzy dniowej przerwy na campingu. Po tygodniu rany wyglądają lepiej, ale czarna seria zdarzeń trwa…

Okazało się, że w moim rowerze ,,poszły” dwie szprychy. Następnie uszkodziły się jakieś tam pierścienie. Po drodze, po kolei, pękały dętki. U Marka dwa razy, w moim rowerze raz.

A nasz wysłużony czterdziesto-letni prymus przestał gotować. Mój pomysłowy mąż już dwa tygodnie dorabia dyszę, ze… szprychy rowerowej. To takie oczywiste.

Dodatkowe nieciekawe wiadomości z Polski nie nastrajają pozytywie.

Niech ktoś nas odczaruje, albo wypije nasze zdrowie. Może to pomoże.

Reklamy

Comments on: "Czarna seria zdarzeń- czy to koniec podróży ?" (13)

  1. Robert Daczny said:

    Trzymajcie sie mocno, zycie jest jak zebra, po czarnym pasku zawsze jest bialy 🙂

  2. z czarami u nas dość marnie, dobrze że zostawiłaś jakąś alternatywę. Masz jak w banku 🙂 Wieściami z Polski się póki co nie przejmuj – trzymamy się WSZYSCY, na razie sytuacja pod kontrolą. I nie myśl o przedwczesnym zakończeniu podróży – jeszcze tyle planów macie do zrealizowania! Nie poddawaj się! Będzie dobrze!
    PS. Czy Marek ma na drugie Dobromir? Trzymajcie się, M.

    • Dzięki, wiem, że wszystko pod kontrolá i dobrą opieką, ale sama wiesz jak to z odległościami bywa.
      A co do Dobromira-to powinno być pierwsze imię mojej ,,złotej ràczki,,

  3. piwko za Wasze zdrowie już się chłodzi

  4. BJM trzyma kciuki!!!! Nie poddawajcie się. Czytamy regularnie i dopingujemy cały czas

  5. Staram się zawsze być razem z Wami miałam męczące sny nawet nie mówiłam tego nikomu.Uważajcie na siebie ,na drodze kierowcy nie zawsze są dżentelmenami .Wszystko się zagoi ,będzie dobrze ! Teraz przyda Wam się odpoczynek,czasu macie dużo,nie ma co się śpieszyć.Czy jest możliwość skorzystania z porady lekarskiej.Jeśli będziecie widzieli dla nas jakąś rolę to czekamy na wiadomość od Was. Nawet na taką odległość można wiele zdziałać !! Marek,trzymaj tak dalej ,przy Tobie można czuć się bezpiecznie .Grażynka wyzdrowieje i pojedziecie dalej .Pozdrawiamy!! Gdzie teraz jesteście przyślijcie wiadomość !

    • Niestety, czas mamy tylko do końca kwietnia. Kończy nam się wiza, a do granicy jeszcze z 1000km. Lekarze przyjmują, ale Marka wydłubywanie szutru scyzorykiem było fachowo przeprowadzone. Rany gojà się prawidłowo.

  6. Kochani, obserwujemy i kibicujemy Wam od pierwszych kilometrów, to przejściowe kłopoty, wierzymy, że będzie dobrze, nie poddawajcie się, Wszystko będzie dobrze…..
    Pozdrawiamy Kubki

  7. Ja czuję,że zły okres macie już za sobą.Trzeba mieć nadzieję ,że to był jedyny kryzys jaki Was spotkał w tej podróży. Teraz poszukajcie jajek,cebuli i do malowania pisanek się zabierzcie.Nich tam na końcu świata zobaczą jakie są nasze tradycje. Malowanie „JAJ” zawsze nastraja pozytywnie.Trzymajcie się mocno. Do usłyszenia – Adamczyki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: