Archive for Styczeń, 2015

Birma – czas zacząć

Birma, Birma, Birma – każdy powtarza jak zaklęcie . Skoro jesteśmy niedaleko to zobaczymy co  to za skarb. W ambasadzie kolejka po wizę olbrzymia. Cały dzień poszedł na złożenie papierów . Ludzie  ogarnięci totalną histerią przyjazdu do Birmy masowo starają się ją zwiedzić. Z Chian Mai autobusem jeden skok,
a potem spacerek z Thai przez most i jesteśmy w Birmie . Sama odprawa graniczna dość spokojna i przyjemna. Za granicą od razu widać różnicę zamożności po dość czystej i zadbanej Tajlandii tutaj lekko syficznie .
Całości dodaje kolorytu specyficzny lokalny zwyczaj życia i plucia gdzie popadnie przez mieszkańców .  Czerwone plwociny zlegają każde wolne miejsce na tej ziemi. Nocleg znajdujemy dość sympatyczny, ale na pewno za drogi jak na Azję . Spacerek po malutkiej wiosce zwiększa wrażenie totalnego syfu . Sami mieszkańcy bardzo sympatyczni i zaskoczeni wizytą obcokrajowców . Co jakiś czas pozuję do zdjęcia robionego przez lokalsów. Drogą lądową do Birmy przybywa niewielu turystów , więc każdy budzi zainteresowanie.  Ceny za transport do Rangun na tak zwane oko . Gość patrzy na Ciebie i ocenia ile można wycisnąć. Rano szukamy na żywioł transportu i znajdujemy dość tani bus.

P1000615DSCF0086P1000617DSCF0091DSCF0093P1000629P1000635P1000648DSCF0113

Pojazdy w Birmie to prawdziwe dzieła sztuki technicznej

DSCF0116

W pokoju miała być gorąca woda – nawet terma była – ale nie działała . Po trzech interwencjach w hotelu dostaliśmy zestaw zastępczy

DSCF0115

Czajnik , wiadro , miskę   – taki zestaw zrób to sam

DSCF0139

Droga ciągnie się przez góry w niemiłosiernym korku

DSCF0146DSCF0149

Chan Rai

Zamiast wlec się z tobołami do Chan Rai wyskoczymy na jednodniowy wypad autobusem .Będzie to bardzo przyjemna odmiana po  pełnych złoceń świątyniach Chan Mai. Świątynia jest współczesną budowlą, ale zapiera dech w piersi.

nowe

Serdeczne pozdrowienia dla uczestników Uniwersytetu Trzeciego Wieku
w Wołominie, a w szczególności Panią Teresę i koleżanki z grupy języka angielskiego.

P1000531P1000533P1000539P1000548P1000555P1000563P1000567P1000570P1000573P1000600P1000611

Chan Mai

No to ruszamy do Chan Mai. Pierwsza dłuższa podróż po Tajlandii. Aby było łatwiej wybór padł na pociąg, ale  za nim pojedziemy poranne śniadanie na dworcu kolejowym.

P1000323

Podróż pociągiem sypialnym, drugą klasą . Przed nami 11 godzin jazdy .
Pociąg to ciekawa konstrukcja, bo łóżka są wzdłuż wagonu, a  nie jak normalnie poprzecznie.P1000327P1090108

Jest opcja wykupienia obiadu co robimy, ale nie polecamy. Można kupić obiad
u obwoźnych sprzedawców, którzy przez pierwsze przystanki handlują wszystkim. Puszczam oczko

P1000369P1000378

Po rozłożeniu łóżek pojawiają się zasłonki i robi się całkiem przytulnie.

P1000332P1000366

Za oknem  widok jak zwykle :posągi i świątynie.P1000382P1000387P1000395P1000400P1000401P1000404P1000406P1000407P1000409

Stopek na kawę na schodach świątyni

P1000413P1000414

Pod czujnym okiem smoka i słonia

P1000415P1000419

Życie mnicha  nie jest łatwe . Gotowy koszyk w świątyni, który można kupić
i darować mnichom.

P1000424P1000426

Do świątyni prawie zawsze musi być  po  schodach. Ludzie słabego zdrowia
nie mają szans na wizytę.

P1000432P1000434

Na utrudzonych marszem czeka uśmiechnięty posąg

P1000446P1000454P1000460P1000465P1000466P1000473P1000487P1000512

Mnisi pewnie mają inną budowę, bo ubikacje są dla  nich osobne

 

P1000521P1000525P1000530

Ayutthaya

Całkiem ładne miasteczko niedaleko Bangkoku . Śmiało można spędzić cały dzień .

P1000179P1000183P1000192P1060078P1000201P1060083P1000211P1000218P1000220P1000235P1000252P1000261

Jest okazja nakarmić słoniątko

P1000268P1000297P1000299

Na koniec dnia po 15 km spacerze pora na tajskiego Tuk-tuka

P1060103P1000313

Bangkok

Po zimnym szarym Frankfurcie znowu witamy słońce . Jest szansa wyleczyć katar złapany  w zimowych Niemczech  . Z Polski w drogę zabieramy mamę Grażyny. Spróbujemy zrobić z niej backpakera  Tajlandia wydaje się idealnym miejscem dla początku przygody z Azją . Dla nas to już nie tak zaskakujące, bo byliśmy na tym kontynencie wcześniej . Kraj robi bardzo pozytywne wrażenie. W hotelach ceny oficjalne i autobusach są takie same.  Ludzie bardzo przyjaźni i życzliwi .
Z każdego budynku spogląda na Ciebie panujący król . I pewnie dzięki niemu kraj rozkwita. W samym Bangkoku jest przynajmniej 7 typów transportu publicznego . Wszędzie panują figury słoni .Jedynie fakt nie uznawania przez kierowców istnienia pieszego psuje piękno . Przejście na drugą stronę jezdni to jak gra w totka.

Tutaj nawet ryby jedzą z ręki

P1000009

Pływający targ w Bangkoku – miało być niesamowicie było troszkę tandetnie

P1000012P1040005P1000018P1000028P1000039

Słonie , słonie , słonie  w  dowolnej postaci

P1000055P1000063P1000066P1000077P1000083P1000102

Zostawiliśmy , mamę pod czujną opieką

P1000107P1040014P1000112P1000142P1000143P1000148P1000158P1000159P1000168P1000176P1000319

Wyobraźcie sobie, że mają metro – i uprzywilejowanych mnichów do siedzenia

 

P1000320P1000322

Rybki dla przypomnienia

Ostatnie wspomnienie z nurkowania z Isla Mujeres.

Nurkowanie

Nurkowanie2

Frankfurt

Dzięki temu, że nasz kraj jest przyjacielem USA, a Polacy objęci są obowiązkiem wizowym ( jako nieliczni w Europie)  do Azji musimy lecieć przez Niemcy.
Nie będziemy prosić o wizę. Jest to zupełnie idiotyczne połączenie , ale nie mamy innego wyjścia.  Dzięki temu mamy okazję spotkać się z rodziną i przyjaciółmi.
Po Ameryce Frankfurt okazał się jakimś ponurym i strasznym miejscem. Śmieci porozwalane po ulicach , czasami przebiegają szczury. (zarówno w dzień jak i w nocy). Po niby biednej Ameryce to tutaj w centrum tak zwanej cywilizacji jest tragicznie. Wieczorem w przejściach podziemnych młodzi ludzie nie kryjąc się przed policją biorą  narkotyki. (natrafiliśmy na 10 0sobową grupę).
Bezdomni zalegają na ulicach, a żebracy zaczepiają nie rzadziej niż w ubogich krajach. Jedynie jedzenie się poprawiło od mojej ostatniej wizyty w Niemczech. Teraz podają tajskie , arabskie i wszędzie pełno jest sushi . Obsługa i logistyka
w kraju kładzie na łopatki . W Hostelu gdzie mieszkaliśmy przez 8 dni musieliśmy zmienić pokój 4 razy bo obsługa nie ogarniała rezerwacji . Wyglądało to tak, że spaliśmy dwa dni, później do 10.00 powinniśmy opuścić pokój, a o 15.00 mogliśmy się dopiero ponownie zameldować. Po trzecim razie mieliśmy dość znoszenia plecaków do recepcji. Ile można?
Przy okazji jedna pani była bardzo opryskliwa. Szczerze mówiąc trochę nas to zdziwiło, bo już odwykliśmy od takiego zachowania. Jednak Europa to kraina ludzi sfrustrowanych. Nie ma jak Ameryka Południowa. Wszyscy spokojni, uśmiechnięci, zadowoleni i nie śpieszący się nigdzie.
Lotnisko Frankfurt to kolejna ciekawostka . Kiedy wylądowaliśmy po ponad rocznym pobycie w Ameryce i po  opuszczeniu Meksyku, który jest krajem tranzytowym dla narkotyków , żaden pracownik lotniska nie zainteresował się naszym bagażem . Kiedy jednak   opuszczaliśmy Niemcy to sprawdzono nawet klawiaturę tabletu na obecność narkotyków . Pewnie myśleli, że kupiłem prochy
w  podziemiach – może teraz Niemcy są zagłębiem narkotykowym ? Po ponad roku w Ameryce Europa już nie wygląda na taki raj jak wcześniej .

P1220988

P1230034P1230040

P1220991P1220993P1220995P1220998P1230055P1230004P1230030