Archive for Kwiecień, 2015

Od wulkanu do wulkanu

Powoli jadąc przez doliny wulkanów docieramy do dymiącego wulkanu. Skoro można wleźć na górę to musimy tam iść . Początkowo trasa prowadzi przez idealne wykonanie kładki i schody- co niczym nie przypominające parków,
a z dzikością nie ma nic wspólnego. Startujemy przed świtem, bo całość ma zając ponad 8 godzin.

DSCF2746P1050119P1050127P1050147P1050158P1050163

Wypalona czeluść piekielna

P1050175P1050178

W tyle, po prawej zbocze “płonie “ a biały dym niesie się doliną

 

P1050187P1050193

Przy dolnych jeziorach czuć zapach siarki – albo Shrek tu przechodził

P1050197P1050205P1050226P1050247P1050255P1050283

Wulkan tu, wulkan tam – tyle, że mocno przyśnięty  tylko kopci ze zbocza

Reklamy

Nowa Zelandia

Do Nowej Zelandii lecimy z Bangkoku. Australijskie Linie lotnicze to nowe przeżycie . Przez całą podróż przysługuje pasażerowi jedynie woda z toalety – to jest nowa wartość w przewozie pasażerskim . Jakością zaskoczeni są także inni pasażerowie. Tym bardziej, że lot trwał 11 godzin. Ale nic, przed nami magiczna kraina, o której  krążą niesamowite opowieści. Rano z lotniska ruszamy poszukać samochodu, bo transport publiczny podobno jest nie bardzo rozwinięty i do wielu miejscu można dojechać tylko samochodem .P1040869P1040896P1040901

Kraj jest tak strasznie uporządkowany, że aż trudno uwierzyć . Trawa skoszona , nie ma śmieci .

P1040910P1040918

Na początek ruszamy szlakiem gejzerów . Cała część północnej wyspy naszpikowana jest gorącymi źródłami i wulkanami.

P1040935P1040944DSCF2633DSCF2644P1040987P1050009P1050023DSCF2676P1050040DSCF2684DSCF2700

Przy drodze można rozkoszować się darmowymi kąpielami w gorących źródłach.
I jest szansa na wykąpanie się 😉

P1050069P1050074P1050084P1050091P1050104

Jak na południe globu przystało światło ma tu czarodziejską moc i zdjęcia robią się same.

Drzewa – nowe hobby Grażyny- dla twardzieli

Angkor Wat

No to jesteśmy .  Samo miasteczko położone obok zespołu  , typowy turystyczny kompleks . Knajpy hotele , stragany. P1040134

Jak to bywa z religią , wcześniej czy później idzie w jakąś ślepą uliczkę . Tutaj sprzedaje się ptaszki, które są uwalniane w świątyni . Tylko tyle, że aby nastąpił ten błogosławiony akt , ptaszki są najpierw łapane, a potem trzymane w klatkach ,
w których wiele z nich zdycha. Taki dziwny akt miłosierdzia.

P1040135

Opcja znana z wielu miejsc na świecie . Przejście dla pieszych ,
ale bez możliwości przejścia.

P1040138P1040139P1040140

Opcji zwiedzania jest parę – ja wybieram jazdę rowerem . Teren podobno olbrzymi, ale co to dla nas. Jeszcze w nocy wyruszamy jak tysiące innych turystów,
aby zobaczyć wschód słońca . Przy wjeździe kasy  bilety ze zdjęciem

P1040460

P1040240

Tłok jak przystało na jeden z hitów światowych.

DSCF2367

P1040282

Ruch na drogach spory i trzeba uważać, żeby nie zadeptali

P1040289P1040310

Przy drogach mieszkają małpki –

P1040321DSCF2407P1040353DSCF2414P1040386DSCF2433P1040407DSCF2440DSCF2441DSCF2444P1040446

Co ciekawe sam Angkor Wat wydaje się dużo mniej ciekawy niż otaczające
go świątynie

P1040463P1040468P1040470P1040476DSCF2468P1040507P1040528P1040533

P1040551P1040557P1040560DSCF2506P1040563_1040577P1040582P1040593

Grażyna odkryła nowe hobby wyszukiwała drzewa wrośnięte w ruiny

P1040607P1040608P1040612_1040631P1040659DSCF2556P1040667P1040692P1040709P1040712P1040726P1040727P1040730P1040740P1040747P1040753P1040762

Luz  jest najważniejszy

P1040763P1040768P1040780DSCF2590P1040815P1040818P1040822P1040823P1040827P1040831P1040862

Battambang

Czasu na Kambodżę mamy niewiele,   wiec troszkę objazdem jedziemy do Angkor Wat. Po drodze mały stopek  w wiosce . Podobno jest tu zespół ruin nazywany mały Angkor. Jako początek spotkania z kulturą  Khmerów fajna sprawa, ale chyba największym lokalnym hitem jest stara  kolejka do transportu ryżu z okolicznych pól . Konstrukcja maksymalnie prosta.:  dwie ośki z kołami kolejowymi luźno położone pod drewnianą platformą . Całość napędzana  silnikiem jak od kosiarki , przekazanie napędu paskiem klinowym, który robi jako sprzęgło .

DSCF2239DSCF2243DSCF2247DSCF2251P1040033P1040038P1040045P1040051P1040078

Torowisko od dawna powykrzywiane  i miejscami podparte tylko historią.
Chwilami tory się mijają, a w powstały uskok wstawiony jest kawałek opony .
Niewiele to jednak zmienia, bo skok na łączeniu rozkłada kręgosłup na kawałki.

DSCF2269DSCF2271

P1040082

Tor jest jeden, a pociągi pomykają w obu  kierunkach .  Aby się wyminąć trzeba jeden z pociągów rozebrać i zestawić z torów, a potem złożyć z powrotem

P1040090P1040109P1040115P1040117P1040118P1040130

Każda szanująca się kobieta stara się modnie ubierać . Od Wietnamu najbardziej modne są piżamki (koniecznie z kapeluszem na głowieUśmiech)

Kambodża

Stolica Phnom Penh

Po hałaśliwym Wietnamie stolica Kambodży to sanatorium. Na pierwszy rzut oka państwo wydaje się bardziej nowoczesne od sąsiada.
Co na pewno rzuciło nas na kolana to urozmaicona kuchnia. Wpływ Tajlandii zostawił tu swój ślad. I dobrze, trochę odżyliśmy. Z ciekawych rzeczy w sklepach płaciliśmy dolarami, a resztę wydawali w lokalnej walucie. Po zwariowanych cenach wietnamskich tutaj wszystko wróciło do normy. Trochę przypominało nam to Amerykę Południową. Ludzie uśmiechnięci, ciepli, mili.

P1030910P1030911P1030914

Skutery robią tu za pojemne ciężarówki, a samopały  nikogo nie dziwią

P1030917

Obowiązująca moda jak z bajki śpiącej królewny. Kobiety od rana do nocy chodzą w piżamach, ale koniecznie w kapeluszu. Może to i wygodne…

P1030919DSCF2197

Pałac królewski Khmerów robi wrażenie. Duży teren gubi gdzieś setki turystów

DSCF2199DSCF2203P1030938P1030945DSCF2226P1030962DSCF2227P1030975

Sala słonia – gdzie przechowywane są królewskie haudy- lektyki na grzbiet słonia

P1030988P1030993

Schody, schody, schody. Dla bardziej leniwych są windy.

P1040012

To co leży przed tą panią to pieniądze, które rozmienia wiernym.Pobożny lokals zostawia setki banknotów w czasie wizyty w świątyni

P1040013

znowu wróciły koty o dziwnych ogonach

DSCF2238

Sajgon

Z dojazdem do Sajgonu pojawił się mały problem . Z okazji Wietnamskiego Nowego Roku biletów nie ma przez prawie tydzień, więc jesteśmy uziemieni. Zaczynamy szukać jakiegokolwiek połączenia w kierunku miasta, potem coś się wymyśli .
I jest mała wioska w górach dokąd można kupić bilety , cena co prawdo 100% ekstra, ale nie mamy wyboru , potem już tylko 150 km, więc jakoś dojdziemy . Podróż leci jak zwykle sypialnym , rano dobijamy do malutkiej wioski .
W Wietnamie na transport nie można narzekać mają wszystko sprawnie zorganizowane . Na następny autobus czekamy nieco ponad godzinę – Sajgonie nadchodzimy. Wcześniej ostrzegano nas jakie warunki panują  w mieście (pozdrawiamy 3 Polki z Londynu). Tutaj na 8 milionów mieszkańców
jest 10 milionów skuterów .Spodziewaliśmy się szaleństwa na drogach.
A tu niespodzianka. Prawie 5 milionów ludzi wyjechało z okazji Nowego Roku , więc w mieście jak po ataku atomowym pustki i spokój.

_1030895

Południowy Wietnam to zupełnie coś innego jak północny . Kuchnia podobna
do tajskiej  i jest co jeść poza kurzymi łapkami .

P1030798P1030806P1030807

Postanawiamy wybrać się na wycieczkę po Mekongu . Konkurencja tak duża,
że ceny są naprawdę niskie i nie opłaca się kombinować na własną rękę.

_1030814P1030818P1030831P1030838

W komplecie pływanie łódką . Małe czółno o napędzie dwóch kobiet . Po raz kolejny faceci są niegodni pracy na wiosłach . Już na początku drogi dostaję wiosło
do pomocy . Postanawiam pokazać klasę – co ja i to cienkie wiosełko – będzie jak w Asteriksie . Po pięciu minutach wiosłowania wymięka mi ramię. Przekładam wiosło na drugą stronę. Idziemy jak rakieta i wymijamy inne łódki .
Tyle, że po trzeciej zmianie ramienia zaczynam martwić się, że nie dotrzymam tempa tym małym Wietnamkom . Walczę dalej tylko ten kapelusz ciągle zsuwa się na oczy. Może i dobrze – mogę zrobić krótką przerwę, żeby go poprawić . Wioślarki z innych łódek śmieją się i krzyczą, żeby mi płaciły za wiosłowanie . O jest widzę koniec kanału , całe szczęście , już ledwo daje radę.
Nawet przez chwilę nie podejrzewałem te drobne dziewczyny o taką siłę. Jedno jest pewne kobiety z oponką i brzuszkiem nie zobaczycie w tej wiosce.

Tak więc drogie Panie zostawcie te zajęcia aerobiku i siłownie . Kupić kanu
i z rodziną nad jezioro . Przyjemne i jakie pożyteczne . Przy wiosłowaniu lewa, prawa burta i wszelkie niedoskonałości znikną błyskawicznie .

P1030846DSCF2095DSCF2137P1030861P1030862_1030869

Produkcja wódki ryżowej idzie na bieżąco. Zacier stoi obok w wiaderkach .
I można kupić kanisterek na miejscu.- szału w smaku nie ma.

P1030871

Manufaktura produkcji cukierków – aż mi się praca na wtryskarce przypomniała – Brrr

P1030872DSCF2165

Jak już walniesz lufę prosto z aparatury i zagryziesz cukierkiem to można krokodyle połowić . Czasami parę razy trzeba gadowi tym mięsem w łeb przyłożyć, żeby się obudził .

P1030879P1030888DSCF2175

Sajgon robimy na szybko , bo tak naprawdę to niewiele jest tu to roboty.
Przed nami Kambodża.