Siedzę w autobusie do Paryża i zastanawiam się jak to się stało . Przecież to były tylko takie głupie gadanie o przejściu trasy do Santiago, kupa śmiechu i  żarty . Tylko że jedna osoba przy stole wzięła go na poważnie . A zaczęło się od planu Grażyny że jak na zwolnią to idziemy na pielgrzymkę . Wszystko fajnie tylko mijały miesiące a jej nikt nie chciał zwolnić .Ale co któraś imprezke Michał zaczął pytać na poważnie o termin wyjazdu . Byłem przekonany że tylko się przekomarza , i brałem to za zart w końcu nigdy nie ciągnęło go do wędrowania . No może jak by to było w plaw to bym go w tym widział .No i dotarliśmy. do lipca i okazało się że to nie są żarty i ze Michał zaplanował sobie czas na wyjazd .

No i co miałem zrobić ,Grażyny nie zwolnili więc musiałem sam załatwić zwolnienie i pojechać . Prześladuje mnie wrażenie że jest to totalny idiot….  po ponad rocznej pracy za biurkiem lewo wchodzę na 1 piętro a tu za dwa dni mam zacząć trasę ponad 1000 km . Plecak też wyszedł jakiś ciężki  18 kg sam nie wiem co tam wsadziłem .  Zawsze dam się w coś wkręcić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: